Na co składa się miłość? – pomysł na szkółkę

Potrzebne materiały:

- balony

- cukierki

- marker

- szpilka/ igła/ lub coś ostrego do przebicia balona

Przygotowania:

Opiekun przed zajęciami z dziećmi dmucha balony i do każdego z nich wkłada  cukierka oraz pisze na balonie jedną z cech miłości opisaną w I liście do Koryntian.

Przebieg zajęć:

Każde dziecko wybiera sobie jeden balon. Dzieci podchodzą po kolei  do opiekuna z balonem opisanym jakąś cechą np. cierpliwość, dobrotlitwość itd. Musi opowiedzieć o niej, co oznacza i jak można ją zastosować w życiu. Za prawidłową odpowiedź dziecko może w nagrodę przebić balona i zjeść cukierka. Gdy wszystkie balony zostaną przebite dzieci zgadują na jaką jedną cechę składają się : cierpliwość, dobrotliwość, brak zazdrości, nie chełpliwość,nie nadymanie się, nie postępowanie nie przystojnie,nie szukanie swego, nie unoszenie się, brak złych myśli, radość z prawdy i brak radości z niesprawiedliwości, zakrywanie wszystkiego, wiara we wszystko, spodziewanie się wszystkiego, znoszenie wszystkiego,cecha która nie ustaje.

Oczywiście jest to MIŁOŚĆ:)

Piosenka:

Na koniec można zaśpiewać pisenkę:

Miłość twa tak cudowna jest /x3

Twa miłość jest.

Wyższa niż szczyty najwyższych gór,

Głębsza niż woda najgębszych mórz,

Szersza niż przestrzeń wokoło nas,

Twa miłość jest.

IMG_20160709_162441

Żołnierz Bożej armii cz. 8 – Andrzejek idzie do szkoły

Nadszedł długo oczekiwany dzień. Dzień w którym Andrzejek poszedł pierwszy raz do szkoły. Na rozpoczęciu roku bardzo mu się podobało mimo że czuł się trochę obco na nowym miejscu.

Dni mijała, Andrzejek bardzo szybko zaaklimatyzował się w szkole, z swojej klasie poznał kolegów. Zaprzyjaźnił się nawet z trzema chłopcami bardzo blisko. Wszystko przebiegało bez komplikacji, aż do dnia gdy pani nauczycielka wchodząc do klasy powiedziała :

- Dzisiaj będziemy się uczyć piosenki o wróżkach.

W głowie Andrzejka rozpoczęła się wojna. Chłopiec pamiętał o tym wszystkim o czym  mówili mu rodzice. ” czary nie podobają się Panu Bogu” – słyszał w głowie glos mamy. Wiedział że nie powinien śpiewać tej piosenki. Z drugiej strony do głowy naszego bohatera zaczęły docierać innego rodzaju myśli:

„- Jak nie zaśpiewam to przecież będą się ze mnie śmiać. Stracę przyjaciół. Pani się na mnie zdenerwuje.”

Podczas gdy Andrzej walczył sam ze sobą , rozważał jak wybrnąć z całej tej skomplikowanej sytuacji, do jego uszy dotarły słowa

- Na tych, kto najładniej zaśpiewają czeka nagroda. – powiedziała nauczycielka – Te osoby dostaną bilet na cały dzień w kulkolandii.

Kulkolandia była  parkie zabaw dla dzieci, miała baseny wypełnione kulkami, wiele różnych zjeżdżalni i ukrytych labiryntów. Wszystkim uczniom w klasie zaświeciły się oczy, na twarzach pojawił się uśmiech nadziei przeplatany z malująca się na twarzach determinacją. Każde dziecko chciał zdobyć ten bilet, w tym gronie był również Andrzejek, który doskonale znał to miejce. Chłopczyk zaczął śpiewać tak głośno na ile pozwalały mu jego płuca.

- ” Mamy już zwycięsców naszego konkursu” – oglosiła nauczycielka.

Wszyscy uczniowie w klasie wstrzymali oddech.

- ” Wszyscy śpiewaliście bardzo ładnie,  ale mamy tylko trzy bilety…. Pierwszy z nich wędruje do Zosi, drugi do Łukasza a trzeci bilet przeznaczony jest dla Andrzejka. ” – powiedziała nauczycielka.

Jak wielka była radość Andrzejka,  niestety była to radość chwilowa.  Prysła jak mydlana bańka, gdy Andrzej usłyszał dalszą część wypowiedzi nauczycielki.

” – Bilety dam waszym rodzicom na zebraniu,  które przypominam odbędzie się dzisiaj o godzinie 17.” – kontynuowała swoją wypowiedź pani nauczycielka.

” O nie!  Tylko nie to!  Jak mama się dowie za co dostałem tą nagrodę będzie jej bardzo przykro.  A może… może pani nie powie za co była ta nagroda.  Z drugiej strony czemu inne dzieci maja mieć szansę na zabawę a ja nie. ” – Takie myśli  przebiegały przez głowę Andrzejka z prędkością światła.

Popołudnie dłużyło się Andrzejkowi niesamowicie, w końcu nadeszła ta chwila, w domu rozległ się dźwięk domofonu. To mama wróciła z zebrania dla rodziców w szkole. Chłopiec niespokojnie oczekiwał jakie konsekwencje przyniesie jego zachowanie.

” To takie niesprawiedliwe” – myślał – ” Zosia i Łukasz na pewno cieszą się teraz z tego, że będą mogli pobawić się w kulkolandii a jeszcze rodzice ich chwalą, że otrzymali nagrodę. Czemu to moi rodzice muszą być chrześcijanami?” – Rozmyślania chłopca przerwał odgłos otwieranych drzwi, to mama Andrzejka weszła do pokoju.

- Synku musimy porozmawiać- powiedziała poważnie, wyjmując z torebki bilet do parku zabaw- To jest twoja nagroda. Bardzo cieszę się, z tego że bierzesz czynny udział w lekcjach, ale jest mi bardzo smutno, że tak szybko zapominałeś o Panu Jezusie. Powiedz czy byłeś szczęśliwy gdy wygrałeś ten konkurs?

- Na początku tak, a później pomyślałem o konsekwencjach, które mnie czekają i cała radość odeszła – przyznał Łukaszek – Nie potrafiłem się już prawdziwie cieszyć moją nagrodą… ale mamusiu pokusa była zbyt silna.

- A pamiętasz historię o tym jak Pan Jezus był kuszony na pustyni? – Zapytała mamusia – Diabeł pokazywał mu wszystkie bogactwa tego świata, ale Pan Jezus nie dał się złamać. Wiedział, że Ojciec ma dla niego coś  wiele piękniejszego. – powiedziała mamusia.

- Ale ja nie potrafiłem się oprzeć tej pokusie. Nie potrafiłem powiedzieć ” nie zaśpiewam tej piosenki”. – Żalił się Andrzejek

- Syneczku nikt z nas nie potrafi oprzeć się pokusą diabelskim. Tylko Pan Jezus może dać na siłę do tego by wygrywać. Umarł na krzyżu byśmy mogli dzięki Jego krwi odnosić zwycięstwa. Pamiętaj jeśli diabeł oferuje ci coś, co aby otrzymać musisz zgrzeszyć ale dostaniesz to od razu w komplecie ze złudnym szczęściem , ale możesz być pewnym że Pan Bóg twój Ojciec w niebieski ma przygotowane dla ciebie coś wiele lepszego ale w czystości. Tylko na Boży dar musimy poczekać, ponieważ Panu Bogu podobają się cierpliwe dzieci. – tłumaczyła spokojnie mama

- Mamusiu jest mi przykro, że zraniłem Pana Jezusa, który za mnie umarł. Nie chcę tego biletu. Chociaż mam ochotę pobawić się w kulkolandii, ale nie używając tego biletu, ponieważ podczas zabawy myślał bym wyłącznie o tym jak nie ładnie postąpiłem. – powiedział Andrzejek, ukląk i pomodlił się cichutko:

- Panie Jezu przepraszam, że Cię zasmuciłem moim zachowaniem, proszę przebacz mi i pomóż postąpić właściwie, tak jak ty byś postąpił.

Po tej krótkiej modlitwie chłopiec wstał z kolan, wziął z rąk mamy bilet, podał go i wyrzucił do kosza. Za chwilkę dało się słyszeć, że ktoś puka do drzwi. Był to wujek Zbyszek.

- Mam nadzieję,że byłeś grzeczny Andrzejku – powiedział, szeroko uśmiechając się do chłopca – Mam dla ciebie prezent – kontynuował wujek podając chłopcu karnet do kulkonadii.

Andrzejek pobiegł do mamy z radośnie krzycząc

- Mamusiu zobacz co dostałem od wujka, aż 10 wejść do kulkolandii. Miałaś rację. Pan Bóg wynagradza posłuszeństwo. Daje coś wiele lepszego , miałem jedno wejście teraz mam ich dziesięć.

- Dziękuje ci Panie Boże. – okazał swoją wdzięczność Panu Bogu Andrzejek, modląc się z szerokim uśmiechem na ustach.

 

Żołnierz Bożej armii cz. 7 – To nie była moja wina.

Wydarzenia te miały miejsce pewnej niedzieli. Do Andrzejka i jego młodszej siostrzyczki Lenki przyjechali w odwiedziny goście, kuzyni, Tomek i Zuzia.

Jak to zwykle bywa dorośli usieli w osobnym pokoju i o czymś tam rozmawiali, coś śpiewali a dzieci poszły się bawić do drugiego pokoju. Szybko znudziła mi się zabawa zabawkami i dzieci postanowiły wymyślić jakąś inną zabawę. Wszyscy długo zastanawiali się nad tym jak w ciekawy sposób wypełnić swój czas. Po paru minutach Tomek wpadł na pewien pomysł.

- A może pobawimy się w odkrywców. Wyruszymy na wyprawę  do kuchni. Będzie to akcja poszukiwawcza słodyczy.

- Oj nie sądzę aby ciocia, mama Andrzeja była zadowolona z takiego plany. – powiedziała Zuzia.

- Przestań. Jak ja nie lubię tych bab! – krzyknął rozzłoszczony  Tomek. – Chyba starczy ci odwagi  prawda Andrzej?

- No sam  nie wiem. – wahał się chłopiec – Mama trzyma w szafce takie pyszne czekoladki, mam straszną ochotę na nie, ale rodzice zabronili nam samemu brać słodycze.

Po długim wahaniu Andrzej zgodził się na plan Tomka. Nie chciał przecież wyjść na tchórza. Perspektywa słodkości w ustach również była zachęcająca. Poza tym chłopiec stwierdził, że jak ich mały sekret się wyda, powie że to przecież był pomysł Tomka, i że wszyscy brali w tym udział więc na pewno nie dostanie kary.

Wyprawa rozpoczęta. Krok pierwszy – ważne aby upewnić się że dorośli są tak zajęci rozmową, że nie zauważą jak czwórka odkrywców zmierza do kuchni. Tak to pewne są pochłonięci rozmową. Wystarczy tylko bezszelestnie przemknąć do kuchni. Ufff…udało się! Zdobycz jest na wyciągniecie ręki wystarczy otworzyć szafkę.

- O nie ktoś idzie do kuchni. – wyszeptała Zuzia

- Szybko chować się. – zarządził Andrzej

- Wiedziałam że to zły pomysł. – powiedziała bliska płaczu Zuzia, pomagając się schować Lence

Po chwili nasłuchiwania okazało się, że kroki te zbliżały się do łazienki, a nie do kuchni. Teren wolny.

- O nie! Ta szafka strasznie skrzypi. – ubolewał Andrzej otwierają szafkę ze słodyczami.

Udało się, wszystko szło zgodnie z planem. na talerzyku nie pozostała nawet jedna czekolada. Lenka koniecznie chciała wrzucić talerzyk do zlewu, ale była jeszcze za mała. Talerz uderzył o ziemie i w hukiem się rozbił. Do kuchni przybiegli rodzice.

- Co się stało? – zapytał tata.

- To nie moja wina! – rozległ się dziecięcy chórek.

- No bo to było pomysł Tomka, na od razu mówiłam że to zły pomysł. – Powiedziała Zuzia.

- Cicho!!! Tak mówisz a sama zjadłaś najwięcej czekoladek. – Żalił się Tomek.- Nie zrobiły bym tego bez Andrzeja, który pokazał nam tają kryjówkę swojej mamy.

- Jaką kryjówkę? Dzieci co wyście zrobiły? – zapytała mama.

- Mamusiu zabawa w pokoju znudziła nam się trochę. Tomek wpadł na pomysł żeby pobawić się w odkrywców i wyruszyć na wyprawę w poszukiwaniu słodyczy. Byłem taki głody i wiem że to nie ładnie ale się zgodziłem. Gdy już zjedliśmy czekoladki, Lena chociaż jest za mała chciała wrzucić talerz do zlewu i go potłukła. Jak ja nienawidzę mieć siostry! Tylko wszystko popsuła. – Wytłumaczył Andrzej.

- Dobrze, wyjdźcie z kuchni, uważajcie żeby szkło nie wbiło wam się w nogi. Później porozmawiamy. – Powiedziała mama.

Dzieci w napięciu czekały w pokoju na konsekwencje swojego wybryku. Po jakimś czasie drzwi się otworzyły i do pokoju weszli rodzice.

- Postanowiliśmy – powiedział tata – że wszyscy otrzymacie karę. Stłuczony talerz odkupicie z własnego kieszonkowego.

- Ja też?  Przecież ja mówiłam żeby tam nie szli. – powiedziała Zuzia

- Ale mimo wszystko poszłaś, chociaż wiedziałaś że to jest złe. – powiedział mama

- Talerz była Lena. – powiedział Andrzej . – Czemu mam przez nią cierpieć?

- Sama by go nie wzięła. Był tak wysoko że gdybyś jej go nie podał nie dosięgnęła by go. Jak widzicie wszyscy jesteście tak samo winni. Dlatego wszyscy poniesiecie karę. – powiedziała mama wychodząc z pokoju.

- To nie sprawiedliwe. – Krzyknął Tomek.

Tata Andrzejka słysząc to zapytał – Dzieci, myślicie że Pan Bóg jest nie sprawiedliwy?

- Nie, On jest sprawiedliwy.

- Posłuchajcie pewnej historii. Dwoje ludzi, Adam i Ewa żyli w pięknym ogrodzie który nazywał się Edenem, mogli jeść z każdego drzewa znajdują się w Edenie, poza owocami drzewa poznania dobra i zła. Wyobrażanie sobie jak pięknie wyglądał świat w którym ludzie nie znają zła. Po ogrodzie przechadzał się Pan Bóg, który wszystko dokładnie obserwował. Pewnego dnia w ogrodzie pojawił się wąż. Zawołał on Ewę do siebie i zaczął ją namawiać do zjedzenia owocu z zakazanego drzewa. Podważał on Boży zakaz. Oczywiście wiecie, że wężem tym był diabeł. Niestety Ewa uległa namowie węża i zjadła owoc. Dała go również do spróbowania Adamowi, który również spróbował owocu. Na wszystko to patrzył Pan Bóg, który zapytał ludzi co się stało” Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem” powiedział Adam ”Wąż mnie zwiódł i jadłam.” broniła się Ewa. Przypomina wam to coś?

- Troszkę naszą dzisiejszą sytuację. –  powiedział nie pewnie Andrzej.

- Dokładnie. Zobaczmy co Pan Bóg na to powiedział. – tata otworzył biblię i zaczął czytać. -  ”Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego! I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę. ” To Pan Bóg powiedział do węża.  Ukarał również i kobietę „Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą.” Adam również nie uniknął kary „Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym.W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.”  Tak Pan Bóg  wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia.”

- To bardzo smutna historia – powiedziała Zuzia.

- Tak to prawda- zgodził się tata – czy teraz rozumiecie już dlaczego nie mogę ukarać tylko jednego z was?

- Tak. – Odpowiedział dzieci chórem.

 

Żołnierz Bożej arm cz. 6 – Stworzenie

            Nadszedł długo oczekiwany dzień. Mama Andrzeja urodziła piękną dziewczynkę. Andrzej właśnie wracał z tata ze szpitala, gdzie byli zobaczyć bobasa. Chłopiec nie mógł się nadziwić nad tym jaka jego siostrzyczka jest malutka.

- Ty też taki byłeś, i to całkiem nie tak dawno. – powiedział tata śmiejąc się.

stock-footage-father-teaches-son-to-drive-car- Nie, to nie możliwe. Zobacz jaki jestem duży. – zaprotestował Andrzej zadzierając głowę do góry, żeby wyglądać na wyższego. – Tato, gdzie teraz jedziemy? To nie jest droga do naszego domu. – zapytał chłopiec, który bacznie obserwował drogę przez okno.

- Teraz musimy pojechać do urzędu i nadać imię twojej siostrzyczce. Z mama ustaliliśmy, że będzie się nazywać Lenka lub Esterka. Musimy wybrać jedno z nich. – powiedział tata

- Mogę ja wybrać? Mogę? Proszę! – zaczął się dopytywać podekscytowany Andrzej.

- No… dobrze. Które imię podoba się tobie bardziej? – zapytał tata.

- Lenka. – odpowiedział zdecydowanie Andrzej.

- Dobrze niech będzie Lenka.

           Andrzej na chwile zamilkł i zaczął podziwiać widoki za oknem. Jednak w samochodzie cisza nie trwała długo, ponieważ chłopiec nie wytrzymał długo bez mówienia.

- Tato, a jak Lenka znalazła się u mamy w brzuchu? Jak my się znaleźliśmy na świecie? – zaczął się dopytywać Andrzej

- Zadałeś bardzo ciekawe pytanie – powiedział tata. – żebym mógł ci na nie odpowiedzieć musimy się cofnąć do samego początku. Jakiś czas temu Pan Bóg stworzył ziemię, ale wyglądała ona zupełnie inaczej, była pustkowiem i nie było na niej światła.

- Jak to?… i co było dalej? – niecierpliwił się chłopiec.

- Spokojnie, cierpliwości. Najpierw Pan Bóg stworzył światło i oddzielił je od ciemności, światło nazwał dniem, a ciemność nocą, ale na tym  nie zakończył swojego dzieła. Następnie oddzielił niebo od wód. Później pojawił się suchy ląd, na którym zaczęły pojawiać się pierwsze rośliny.zwieNastępnie Pan Bóg stworzył zwierzęta. Stworzył również pierwszego człowieka Adama.

- A z czego powstał ten Adam? – zapytał zszokowany chłopiec.

- Z prochu ziemi. – odpowiedział tata

- Tato, a co ten Adam robił całymi dniami? Musiało mu się bardzo nudzić skoro był jedynym człowiekiem na ziemi. – Zmartwił się Andrzej.

- Rozmawiał z Bogiem, panował też nad wszystkimi zwierzętami.

- Nawet nad lwami?- Przewał tacie chłopiec

- Wtedy zwierzęta nie były jeszcze niebezpieczne bo na ziemi nie było grzechu. Miałeś racje Adam czuł się samotny, Pan Bóg to widział, więc kiedy Adam spokojnie zasnął Pan Bóg wyjął jedno z jego żeber i stworzył mu towarzyszkę, Ewę.

- Ooo… to Adam na pewno był bardzo szczęśliwy. Pewnie bardzo dużo czasu zajęło Pan Bogu stworzenie całego świata.- powiedział Andrzej z mądrą miną.

-  Nie tak długo, Pan Bóg stwarzał świat przez 6 dni a 7 dnia odpoczął.

- Pan Bóg jest bardzo potężny.- powiedział Andrzej.

- Oj tak, bardzo potężny. Skoro potrafił stworzyć tak wspaniały świat, pomyśl co może zrobić z twoim życiem. – powiedział tata, po czym westchnął jakby do siebie – oj tak niezmierzony jest nasz Bóg…

 

 

 

 

Wiesz kto to?

Był pewien człek mały,

którego oczy bardzo Pana zobaczyć chciały,

ale tłum zasłaniał mu wszystko,

nie mógł podejść wystarczająco blisko,

ale rozwiązanie szybko znalazł,

drzewo sykomory odnalazł,

szybko wdrapał się na nie,

nie wiedział, że Pan wszystko o nim wie,

Jezus rzekł mu: zejdź w drzewa,

wiem jaka jest twojego serca potrzeba,

chcę do ciebie w gości przyjść,

ale ty musisz mi na przeciw wyjść,

człowiek ten bardzo się rozradował,

za winy swoje bardzo żałował

Zagadka:)

Dawno o temu w Izraelu żył królu Bogu posłuszny,

Mógł prosić Boga o wszystko, jego wybór był słuszny,

poprosił Boga o mądrość do ludu sądzenia,

i doznał olśnienia,

najmądrzejszym krolem w Izraelu został nazwany,

również został przez Boga bogactwami obsypany,

dwie kłócące się kobiety osądził,

znalał dziecku matkę jego nie zbładził,

królowa Saba przyjechała posłuchać króla mądrość,

i obejrzeć pałac pełen wspaniałości,

za życia tego króla świątynia Boża powstała,

Czy już głowa twoja tego króla rozpoznała?

 

 

Rodzicom posłuszeństwo

Rodzicom nieposłuszeństwo,
To od Bożego prawa odstęstwo,
Ale jeśli dziś rodzicom posłuszny byłeś,
To sobie skarb w niebie zgromadziłeś,
Pan Jezus powiedział, że szacunek rodzicom okazywać trzeba,
Jeśli chce się wejść do nieba,
jeśli w armi Bożej chcesz być,
według słów Pana Jezusa musisz żyć.

Żołnierz Bożej armi cz.5 – Posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara

Brzuch mamy Andrzeja rósł i rósł, teraz wydawał się być ogromny. Patrząc na niego Andrzej lubił się zastanawiać jaka będzie jego siostrzyczka.  Chłopiec zaobserwował także , że mamie coraz ciężej się schylać.

Pewnego dnia mama Andrzeja chciała umyć podłogi. Przygotowała sobie wiadro z wodą, i już chciała zacząć wykonywać zaplanowaną czynność, gdy nagle zerwał się Andrzej:

- Ja ci pomogę mamo. Jestem już duży i silny, będę potrafił zmyć podłogę. –zapewniał mamę

- Synku bardzo ładnie w twojej strony, ale wole zrobić to sama. Proszę, nie zbliżaj się do wiadra z wodą, a jeśli naprawdę chcesz mi pomóc to posprzątaj swoje zabawki porozrzucane po całym mieszkaniu. – powiedziała spokojnie mama.

Andrzejowi  nie spodobała się odpowiedz mamy. Chłopiec wiele razy sprzątał zabawki, więc wydawało mu się to nudne, ale nigdy jeszcze nie mył podłogi mopem   to zajęcie wydało się dużo bardziej interesujące.

Nagle mamie zadzwonił   telefon, więc odłożyła mopa i poszła do pokoju go odebrać. Kiedy zauważył to Andrzej uznał to za swoją szanse, żeby sprawdzić czy mycie podłóg jest faktycznie ciekawsze od sprzątania zabawek. „ Najwyżej jak coś się stanie to powiem mamie, że chciałem jej pomóc, wtedy na pewno nic się ucieszy.” myślał chłopiec.

Andrzejowi mycie podłogi szło bardzo sprawnie. „ Teraz czas, żeby wykręcić mopa” – powiedział do siebie chłopiec. Włożył mopa do specjalnej dziury w wiadrze i z całej siły zaczął kręcić. Niestety zrobił to bardzo nieumiejętnie,  wiadro zachwiało się i przewróciło się, a cała woda wylała się na podłogę.  „O nie co ja teraz zrobię” – pomyślał chłopiec, obserwując jak woda wlatuje za szafki w kuchni.

W tym momencie weszła mama:

- O nie! Andrzej co ty najlepszego zrobiłeś! Przecież ci powiedziałam, żebyś nie ruszał tego wiadra, ale zajął się sprzątaniem zabawek.- powiedziała mama, w pośpiechu chwytając suche szmatki i układając je na mokrej podłodze.

- Mamusiu, ale ja tylko chciałem ci pomóc. Przecież ostatnio coraz trudniej jest ci się przechylać. Chciałem zrobić to dla twojego dobra, i dla dobra mojej nowej siostrzyczki, która się urodzi.- tłumaczył się Andrzej.

- Widzisz za dużo mi nie pomogłeś, a wręcz przeciwnie mam teraz jeszcze więcej pracy. Dlatego chciałam, żebyś zajął się tylko sprzątaniem zabawek, bo to umiesz świetnie robić, a co czego nie umiesz chciałam żebyś zostawił mi. – powiedziała mama.

- Ale przecież większość zabawek odniosłem na miejsce.  – próbował bronić się chłopiec.

- No właśnie, większość to nie wszystkie. Poza tym musisz nauczyć się, że posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara. – powiedziała mama

- Co takiego?  – zapytał Andrzej.

- Takie właśnie słowa wypowiedział Pan Bóg przez Samuela do Saula. Saul był królem Izraela za czasów starego testamentu, on nie posłuchał się Pana Boga, ale postąpił  po swojemu, bo myślał, że tak będzie lepiej. Pan Bóg z tego powodu odstąpił od Saula. Widać na tym przykładzie, że Panu Bogu podoba się jeśli robimy dokładnie to co On nam mówi, żebyśmy wszystko robili w taki sposób jak Pan nam przykazał, bo to jest dla nasz najlepsze.  Widzisz Andrzejku bardzo ładnie, że chciałeś mi pomóc, ale ja wiedziałam, że to zadanie jest dla ciebie zbyt trudne i nie dasz rady zrobić tego sam dobrze. Wiedziałam, że źle się to skończy. Pamiętaj synku taki samo jest w naszych relacjach z Panem Bogiem, jeśli On mówi zrób to tak, to zrób to tak i nigdy nie kombinuj inaczej, bo wpakujesz się w niezłe tarapaty. – wytłumaczyła mama

- Dobrze mamusiu, przepraszam, że się ciebie nie posłuchałem. Teraz chce słuchać zawsze Ciebie, i Pana Boga i żyć tak jak On mówi. – powiedział skruszony Andrzej.

- A wiesz jak Pan Bóg do nas mówi?  – zapytała mama.

- Jak? – odpowiedział pytaniem na pytanie Andrzej

-Np. przez swoje słowo –biblie.

Zagubiona owieczka i dobry pasterz

Sto owiec w zagrodzie było,

Pewnego dnia jednej ubyło,

To pasterzowi nieposłuszna owieczka mała,

Od stada coraz bardziej się oddalała,

Na łąki jej nie znane wchodziła,

Aż  w końcu się zgubiła,

 

Pasterz owce wszystkie policzył,

99 ich naliczył,

„ O nie jednej brakuje, gdzie ona jest? Czy jeszcze żyje?”- Pasterz o niebezpieczeństwach jakie mogą spotkać owieczkę dobrze wiedział,

Więc ani chwili dłużej bezczynnie nie siedział,

Zamknął zagrodę,

Wyruszył w drogę,

Szybko muszę odnaleźć owieczkę moją małą,

Zdrową i całą,

Pasterz znał drogę on się nie zgubił,

Szukając owieczki bardzo się trudził,

Wchodził na najwyższe góry,

Przechodził przez wszystkie mury,

W końcu odnalazł owieczkę malutką,

Miała szczęści bo wilk już ją obserwował bo była tłuściutką,

Pasterz zaniósł owieczkę do zagrody,

Dał jej świeżej wody,

Ucztę wielką dla wszystkich przyjaciół zorganizował,

Tak bardzo z odnalezienia owieczki się radował,

Bo bardzo wszystkie owieczki swoje umiłował.